Podróż zwana życiem

Podróż zwana życiem

Zapraszam Was dzisiaj na niezwykłą podróżą – podróż w głąb siebie.

Odpowiedz sobie zupełnie szczerze na pytanie: „Ile czasu spośród tysięcy minut, które poświęcasz tygodniowo, miesięcznie, a nawet rocznie na codzienne czynności, przeznaczasz na wgląd w swoje plany, marzenia, potrzeby i oczekiwania”

Większość za nas odpowie: niewiele lub wcale. Są też tacy, którzy na rozmyślanie i analizę przeznaczają całe życie. No właśnie, tylko na analizę.

Czasami bywa tak, że długo zastanawiamy się nad podjęciem pewnych decyzji, szczególnie tych trudnych. Myślimy, kalkulujemy, przeznaczamy setki, a nawet tysiące minut na surową analizę, z której nic nie wynika. Żadne sensowne rozwiązanie nie przychodzi nam do głowy, a nawet jeśli przychodzi, okazuje się że ktoś już wpadł na określony pomysł, na przykład dana gałęź biznesu jest już „zajęta”, a dana okazja uciekła nam sprzed nosa.

Skupiając się na samym celu, a nie na sposobie jego osiągnięcia, nigdy go nie osiągniemy. To brutalna i zarazem smutna prawda. Zamiast myśleć, analizować i spisywać nasze plany, pozwalajmy sobie na ich realizację. Przekujmy myślenie, na działanie, a osiągniemy upragniony cel.

Wiem – działanie często wymaga odwagi, jego wyniki są mgliste i nieznane, momentami przerażające, lecz ekscytujące zarazem. O to właśnie tutaj chodzi, by żyć, cieszyć się życiem tu i teraz, rozwijać nasze talenty i wykorzystywać okazje. Żyć pełnią życia, a nie tylko siedzieć na przysłowiowej „ławce rezerwowych’. Nikt z nas nie chce przecież tylko biernie patrzeć jak jego życie mija, rok za rokiem bez ekscytacji i emocji.

Sama jestem najlepszym przykładem człowieka, który często za dużo myśli, ale nie ma najmniejszego problemu z podjęciem działania. Nie analizuję nadmiernie, nie kalkuluję zbyt długo. Oceniam na chłodno, wybieram najlepsze – moim zdaniem rozwiązanie i działam. Jestem wtedy jak tornado  – nic i nikt mnie nie powstrzyma.

To czy moje działania są słuszne, czy decyzje które podejmuję są właściwe, weryfikuje świat i obecna sytuacja. Nie przejmuję się przesadnie, gdyż łatwo dostosowuję się do zmian, decyzję raz już podjętą zawsze mogę zmienić lub zmodyfikować.

Nawet jeśli podjęta decyzja lub decyzje doprowadziły mnie do porażki, to nie załamuję się i nie podaję zbyt łatwo. Mam świadomość, że każde doświadczenie jest ważne i potrzebne, uczę się na błędach, wyciągam wnioski i realizuję cele.

Najtrudniejszy? Początek!

Wiem, że najtrudniejszym w każdym działaniu jest początek – jednak niech Cię nie zrażają ani początkowe trudności, ani długa droga do osiągnięcia celu. Jestem przekonana, że wiele sytuacji, które wymagają od nas poświęceń, przychodzą nam z trudem i są efektem ciężkiej pracy, ma sens. Sami do końca nie zdajemy sobie sprawy, jak silni jesteśmy, dopóki nie przeżyjemy pewnych wydarzeń, dopóki nie zmierzymy się z pewnymi sytuacjami.

Oby jak najrzadziej życie stawiało nas w trudnych sytuacjach. Jeśli jednak znajdziemy się w takowej, pamiętaj zawsze jest jakieś rozwiązanie, nigdy się nie poddawaj.

Nieraz życie mocno dawało mi w kość, za każdą chwilę radości i szczęścia, musiałam zapłacić określoną cenę. Dziś jestem szczęśliwą kobietą, żoną i mamą. Wygrałam, ale to jeszcze nie koniec!

Nasz świat właśnie się zmienia

Świat w którym żyjemy zmienia się właśnie na naszych oczach. Obecna sytuacja epidemiczna pokazała, że nie ma w życiu nic pewnego, ofiarowanego raz na zawsze. Pewne jest tylko to, że wszystcy kiedyś odejdziemy z tego świata. Jednak, nie warto skupiać się na samej wizji końca, lecz na czasie który nam pozostał. Realizujmy zatem plany i marzenia, nie odkładajmy ich na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Otaczajmy się mądrymi, wartościowymi ludźmi, który mogą stanowić dla nas wsparcie, być źródłem wiedzy i inspiracji. Wymagajmy wiele od siebie, stale się doskonalmy, rozwijajmy swoje talenty i umiejętności. Stańmy się najlepszą możliwą wersją siebie. Starajmy się także zmieniać ten świat, nawet jedna osoba może mieć realny wpływ na jego funkcjonowanie. Pokazujmy innym ludziom, że warto i powinno się rozwijać bez względu na wszystko. Mamy równe szanse na rozwój i szczęście, nie marnujmy ich na klasowe czy społeczne podziały. Nie warto!

Zmieńmy nasze myślenie –  to dzięki niemu, jesteśmy w stanie zmierzyć się z każdą sytuacją – nawet najtrudniejszą. Pozytywne myślenie i umiejętność dostrzegania radości w drobiazgach to dziś rzadka cecha. Ja nadal bardzo wytrwale pracuję nad jej rozwinięciem.

Kochajmy siebie – uśmiechajmy się do siebie w lustrze, a świat będzie uśmiechał się na co dzień do nas. Doceniajmy siebie, traktujmy siebie z miłością i szacunkiem. Nawet jeśli podobnie jak ja, nie jesteś posiadaczką długich nóg, doceniaj to że są proporcjonalne i zgrabne. Zaakceptuj różnice, fakt że wraz z wiekiem Twoje ciało się zmienia i dojrzewa. Dbaj o nie bezwzględnie, odżywiaj wartościowym pokarmem i ćwicz jeśli tylko zdrowie Ci na to pozwala.

Trenuj umysł – w dobie wiecznej gonitwy zapominamy o tak wielu kwestiach. Nie zapominajmy, że nic nie osiągniemy bez użycia najważniejszego organu jakim jest nasz mózg. Trenujmy go regularnie, najlepiej codziennie. Rozwiązujmy rebusy i krzyżówki, zapamiętujmy listy zakupów, numery telefonów rodziny i znajomych, to znakomity trening dla szarych komórek.

Medytujmy – to najlepszy sposób na wyciszenie się i zbyt dużą dawkę codziennych bodźców. Również tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. By zacząć potrzebujesz jedynie kilku, kilkunastu minut dziennie. Możesz wybrać modlitwę, muzykę, ulubione zajęcie. Pamiętaj, że to czas tylko i wyłącznie dla Ciebie. Zrelaksuj się – naprawdę warto.

Na wiele kwestii my – jako ludzie – nie mamy wpływu.  Nie mamy wpływu na działania Matki Natury, więc tym bardziej zachęcam Cię by żyć z nią w zgodzie i ją szanować. Dbajmy o to by nasz świat pozostał wciąż zielonym – Great Place to Live.

Zapisz proszę w komentarzu swoje sposoby na szczęśliwe życie.

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *